Ktoś obiecuje pierwszą stronę Google w trzy miesiące, ktoś inny podaje sztywny cennik bez oglądania Twojej strony, a jeszcze inny znika po podpisaniu umowy i odzywa się tylko przy fakturze. Wybór specjalisty od pozycjonowania to dziś trochę loteria, bo trudno z zewnątrz ocenić, kto naprawdę wie, co robi, a kto sprzedaje slajdy z ładnymi wykresami. Pokażę Ci, na co patrzeć, na przykładzie tego, jak sam prowadzę projekty i jakie wyniki z nich wyszły, razem z tymi mniej wygodnymi momentami.
Case study to nie slajd, tylko dowód
Pierwsza rzecz, którą sprawdzam u każdego wykonawcy, zanim komukolwiek doradzę współpracę: czy pokazuje realne projekty, ze zrzutami ekranu i konkretnymi liczbami, czy tylko ogólnikami w stylu „zwiększamy widoczność”. Sam publikuję na blogu case study z pełnym opisem działań, bo uważam, że to jedyny uczciwy sposób pokazania, jak wygląda praca.
Przykład z pozycjonowania restauracji: po dwóch i pół roku współpracy liczba fraz w TOP 3 wzrosła o 510 procent, z 10 do 61 słów kluczowych. W TOP 10 wzrost wyniósł 525 procent, a w TOP 50 aż 609 procent. To nie jest wynik jednego dobrego miesiąca, tylko konsekwentnej pracy rozłożonej na lata, opartej o pozycjonowanie lokalne, publikacje w serwisach informacyjnych i optymalizację wizytówki na mapach Google.
Inny projekt, mały sklep internetowy z asortymentem dla hodowców gołębi, pokazuje coś innego: da się zbudować wyniki nawet w bardzo niszowej branży i przy niewielkim budżecie, jeśli tylko strategia jest dopasowana do realiów, a nie kopiowana z większych projektów. Klient zgłosił się w maju 2024 roku i od tego momentu można było śledzić realny wzrost, krok po kroku. W przeciwieństwie do wcześniejszego przykładu z kamieniarstwa, komunikacja po stronie klienta była tu bardzo sprawna, co też pokazuje, jak duży wpływ na tempo prac ma zaangażowanie drugiej strony, nie tylko sam wykonawca.
Trzeci przykład to firma kamieniarska, o której szerzej piszę niżej, gdzie widoczność wyrosła praktycznie od zera do kilku tysięcy odwiedzin organicznych miesięcznie, bez ani złotówki wydanego na Google Ads. Trzy różne branże, trzy różne budżety startowe, ale w każdym przypadku ten sam mechanizm: strategia dopasowana do konkretnej sytuacji, nie gotowy szablon.
Dobry specjalista mówi też o porażkach
Tu dochodzimy do rzeczy, którą wielu wykonawców ukrywa. Nie każdy projekt idzie gładko i uczciwy specjalista powinien umieć o tym powiedzieć wprost, zamiast pokazywać wyłącznie sukcesy. W jednym z moich case study, dotyczącym pozycjonowania zakładu kamieniarskiego, opisałem konkretne problemy: opóźnienia w komunikacji, brak materiałów ze strony klienta, zaniedbaną wizytówkę Google i opinie, brak udostępnień w mediach społecznościowych. Te trudności realnie spowalniały pracę, mimo że branża sama w sobie dawała spore pole do działania przy pozycjonowaniu na dłuższe frazy.
Jeśli ktoś opowiada Ci wyłącznie o sukcesach i nigdy o przeszkodach, to sygnał, że albo nie miał ich wystarczająco dużo projektów, żeby coś poszło nie tak, albo po prostu nie chce Ci pokazać pełnego obrazu. Współpraca przy pozycjonowaniu to zawsze dwie strony, a wyniki zależą też od tego, czy klient dostarcza materiały, dba o wizytówkę i reaguje na sugestie.
Transparentność wyceny i brak gotowych pakietów
Kolejny sygnał, po którym poznasz, czy masz do czynienia z fachowcem, czy z kimś, kto sprzedaje jeden szablon wszystkim klientom: sztywny cennik bez wcześniejszego audytu powinien budzić czujność. Każdy projekt różni się stanem technicznym strony, poziomem konkurencji w danej branży i lokalizacji, więc wycena „z głowy” bez przejrzenia strony nie ma większego sensu.
Sam zawsze zaczynam od bezpłatnego audytu i dopiero na jego podstawie proponuję konkretny plan działania oraz budżet. Najmniejsze projekty zwykle zaczynają się od kilkuset złotych miesięcznie, ale to, ile realnie potrzeba, zależy od tego, czy widoczność startuje od zera, czy trzeba nadgonić kilka lat zaniedbań. Jeżeli wykonawca każe Ci podpisać coś, zanim w ogóle zobaczy Twoją stronę, to znak, że działa według szablonu, nie strategii.
Bezpośredni kontakt zamiast głuchego telefonu
W większych agencjach klient rozmawia z account managerem, który przekazuje informacje do specjalisty SEO pracującego równolegle nad trzydziestoma innymi projektami. W praktyce oznacza to, że nikt po drugiej stronie nie zna Twojego biznesu tak dobrze, jak powinien. Pytaj wprost, kto będzie faktycznie wykonywał pracę i czy będziesz mieć z tą osobą bezpośredni kontakt, czy tylko z pośrednikiem.
Ja prowadzę projekty osobiście, od analizy strony, przez wdrożenie zmian, po raportowanie wyników, bez warstwy pośredniej. To ma znaczenie zwłaszcza przy mniejszych firmach, gdzie każda decyzja powinna być dopasowana do konkretnej branży, a nie do procedury wypracowanej dla zupełnie innego typu klienta.
Lokalna znajomość rynku ma znaczenie
Ostatnia rzecz, którą warto sprawdzić: czy specjalista faktycznie rozumie rynek, na którym działasz, czy traktuje Twoją branżę jak kolejny wiersz w arkuszu kalkulacyjnym. Firmy produkcyjne, lokalne usługi, sklepy internetowe w niszowych branżach – każda z nich wymaga innego podejścia do doboru fraz i strategii treści. Ktoś, kto zna specyfikę Twojego regionu i konkurencji w okolicy, szybciej zauważy, gdzie realnie leży przewaga, którą można wykorzystać.
Warto też zapytać, jak długo dany specjalista działa na rynku i ile ma za sobą zamkniętych projektów, nie tylko trwających w nieskończoność bez podsumowania. Case study, które można przeczytać od początku do końca, z opisem trudności i wyciągniętymi wnioskami, mówi więcej niż najlepiej wyglądająca strona ofertowa. Jeżeli wykonawca unika pytania o konkretne liczby albo tłumaczy się tajemnicą handlową, to zwykle znaczy, że tych liczb po prostu nie ma czym się pochwalić.
Jeśli szukasz kogoś, kto pokaże Ci pełny obraz, łącznie z trudniejszymi momentami, zamiast wyłącznie ładnych wykresów, zajrzyj na https://kreacjamarki.pl. Znajdziesz tam pełne case study z opisanymi wynikami i podejściem, które opisałem powyżej, oraz możliwość darmowej rozmowy o Twoim projekcie, zanim cokolwiek zdecydujesz.
Wybór osoby do pozycjonowania to decyzja na miesiące, czasem lata współpracy, więc warto poświęcić chwilę na sprawdzenie, czy ktoś rzeczywiście robi to, co obiecuje, zamiast wierzyć na słowo pierwszej ofercie, która wpadnie do skrzynki.
***
Artykuł sponsorowany













