AKTUALNOŚCI
« powrót
FELIETON: Dlaczego SLD oddał głosy Palikotowi?
12 X 2011, 11:56:29
Kolejne wybory parlamentarne już za nami. Euforia zapanowała w sztabie Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota. Grobowa cisza natomiast w sztabie Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jak to się stało, że lewicę wyprzedziło nawet Polskie Stronnictwo Ludowe? Partia Grzegorza Napieralskiego przeżywa kryzys i to nie ulega wątpliwości. Pytanie, czy będzie potrafiła wyciągnąć wnioski z kampanii i obronną ręką wyjść z trudnej sytuacji.
Chyba dla nikogo nie było zaskoczeniem, że ostatnie wybory wygrała Platforma Obywatelska. Na drugim miejscu znalazło się Prawo i Sprawiedliwość. Zaskoczeniem natomiast dla wszystkich był fakt, że czarnym koniem wyborów okazał się Janusz Palikot ze swoim ruchem. Znając życie, przed wyborami nikt chyba nie obstawiłby tego, że Sojusz Lewicy Demokratycznej zaledwie o trzy procent przekroczy próg wyborczy. Nie udało się wygrać z programem zapowiadającym jutro bez obaw, chociaż postulaty, trzeba przyznać były racjonalne i ciekawe. Mam tu na myśli chociażby pomysł sprawiedliwej polityki społecznej, równości płci i walki z dyskryminacją, reformy służby zdrowia, nowoczesnej i bezpłatnej edukacji, czy wreszcie nowoczesnej wsi. Problem jednak polega na tym, że w Polsce rzadko który wyborca czyta programy poszczególnych partii. Liczy na to, że to one przedstawią je w skrócie w swoich wystąpieniach i spotach. Tu z kolei SLD zawiodło na całej linii. Prezentacja ogólnopolskiego filmu promocyjnego przy spotach Prawa i Sprawiedliwości, czy Platformy Obywatelskiej wypadła delikatnie mówiąc... blado. Grzegorz Napieralski znany dotychczas że swojej spontaniczności, swobody i otwartości, która towarzyszyła mu jeszcze podczas wyborów prezydenckich, wypadł w nim jak marionetka, a jego nienaturalna gestykulacja sprawiła, że na twarzy nie jednego wyborcy pojawił się uśmiech i niedowierzanie.
Z pomocą przewodniczącemu chcieli pospieszyć wykorzystujący modę na ostrą muzykę Jędrzej Wijas oraz grający superbohatera ratującego życie i godność długonogiej blondynki z dużym dekoltem Łukasz Wabnic. Gwoździem do trumny był spot Katarzyny Lenart. Młoda kandydatka SLD z Lublina pokazała całej Polsce, że nie ma kompletnie nic do ukrycia. Spot wyborczy przekształcił się w krótkometrażowy film erotyczny, w którym kandydatka bezwstydnie pozbywa się kolejnych części garderoby. Na koniec kusząco zachęca wyborców, którzy chcą zobaczyć więcej. Pomysły na kampanię ciekawe, ale i kontrowersyjne. W przypadku Łukasza Wabnica i Katarzyny Lenart okazały się o tyle skuteczne, że zamiast przyciągnąć wyborców, skutecznie ich odstraszyły. Mam tu na myśli chociażby organizacje feministyczne i pozarządowe ruchy kobiece, które dotychczas sympatyzowały z SLD. Takie uprzedmiotowienie kobiet i ich ciała paniom raczej nie przypadło do gustu.
Kolejnym błędem Sojuszu była organizacja list wyborczych. Sam fakt, że w naszym okręgu na jedynce znalazł się niejaki i nijaki Łukasz Naczas, którego nazwisko mieszkańcom powiatu konińskiego raczej nic nie mówi, to przejaw zupełnego oderwania kampanii od rzeczywistości politycznej w poszczególnych regionach Polski.
Po takich kardynalnych błędach lewicy nie trzeba było mocno się starać, by odebrać jakże cenne głosy. Tak naprawdę Ruch Palikota dokończył tylko dzieło zniszczenia SLD, które zaczęli sami politycy Sojuszu. Dodatkowym trafieniem w dziesiątkę Janusza Palikota były hasła promowane podczas spotów i meetingów z wyborcami. Wystarczy tu chociaż wspomnieć opodatkowanie Kościoła, wyprowadzenie religii ze szkół, likwidację Funduszu Kościelnego, legalizację marihuany i związków partnerskich. W swoim programie Janusz Palikot mówił także o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej i finansowaniu z budżetu państwa zabiegu in vitro. To przecież hasła, które dotychczas towarzyszyły każdej kampanii SLD. Co się z nimi stało?
Ostatnio w jednym z programów telewizyjnych usłyszałem, że lewica w ostatnich wyborach zapomniała o swoich ideach i za bardzo zeszła na prawo. Coś w tym chyba jest. I nie jest to wina tylko Grzegorza Napieralskiego, którego tak swoją drogą podziwiam za decyzję o rezygnacji ze stanowiska przewodniczącego partii, ale całego środowiska lewicowego. Dobrze by było, aby działacze SLD o tym pamiętali podczas zapowiedzianego przez przewodniczącego kongresu. Wszak klęskę poniosła cała drużyna.
Umiejętność przegrywania to przede wszystkim umiejętność podnoszenia się po nokaucie. Sojusz nie może teraz kłócić się o to, kto zawinił. Polowanie na czarownice może tylko pogorszyć i tak trudną sytuację w partii. Zamiast tego, politycy z lewej strony sceny politycznej powinni solidarnie podnieść się po przegranej i znaleźć koncepcję programową, by w następnych wyborach poszło lepiej. W przeciwnym razie, jak zasugerował nie tak dawno Aleksander Kwaśniewski, może okazać się, że były to ostatnie wybory, w których Sojusz Lewicy Demokratycznej znalazł się w parlamencie. Oby słowa te nie okazały się prorocze, bo chociaż sam nie należę do wyborców lewicy, to muszę przyznać, że polska scena polityczna bez SLD byłaby dużo uboższa.
Tomasz J. Cieślak
KOMENTARZE
Moim zdaniem opinia,że to Palikot odebrał elektorat, a przedtem nośne hasła wyborcze SLD jest nieprawdziwa.
Elektorat Palikota jeśli już można nazwać lewicowym, to tylko i wyłącznie w wersji lewackiej.Ruch Palikota poparli głównie ludzie niezadowoleni z obecnej polityki.Ciekawy jestem , jak zareagują, gdy ich
lider włączy się w rozgrywki pomiędzy koteriami w PO,
oraz w walkę o realną władzę z PSL-em.Nie sądzę by to
było celem tego elektoratu. Ten smok ma jedną głowę i
gdy choć na chwilę przyśnie może zgasnąć światło.
Teraz kilka słów o lewicy. SLD, to lewica instytucjonalna. Kwaśniewski, Miler i inni liderzy
niczym Mojżesz prowadzili swój lud wybrany przez
odmęty kapitalizmu. Ich celem była lewicowość rozumiana jako socjal-demokracja . Po drodze liderzy
się wykruszali , a ich miejsce zajęli zadowoleni z siebie i z apanaży jakie daje władza aparatczycy.Wszystko co ideowe i bezinteresowne przestało mieć znaczenie. Aż w końcu przyszedł czas na
Naczasa , Kalitę i samego Napieralskiego. Obecne wybory miały być nową wersją ''nocy długich noży''Nocy po której Napieralski w otoczeniu swych młodych i tylko od niego zależnych kolegów miał zastąpić ludzi
na tyle doświadczonych, że mogli mieć własne zdanie.
Wywiad Mazurka z Naczasem odsłonił intelektualny bełkot tego środowiska. Znam osoby, które nie zagłosowały w naszym okręgu na SLD z obawy,że to
właśnie Naczas będzie beneficjentem tych głosów.
Mleko się rozlało. Teraz wiele zależy od ...KWAŚNIEWSKIEGO, CIMOSZEWICZA ,MILERA i KALISZA.
Ci panowie wiedzą, że LiD mógłby wczoraj walczyć o socjaldemokratyczną wersję społeczeństwa, że pazerność
Napieralskiego na władzę pozbawiła ten ruch sensu.Obarczanie mediów winą za własne grzechy, to kres Napieralskiego. Ale czy samo SLD może zmienić ten
stan rzeczy. Nie sądzę. Jeszcze raz musi stanąć do drogi KWAŚNIEWSKI i zobaczymy jakie plemiona pójdą za nim , a kres wędrówki może być szokująco bliski .
Elektorat Palikota jeśli już można nazwać lewicowym, to tylko i wyłącznie w wersji lewackiej.Ruch Palikota poparli głównie ludzie niezadowoleni z obecnej polityki.Ciekawy jestem , jak zareagują, gdy ich
lider włączy się w rozgrywki pomiędzy koteriami w PO,
oraz w walkę o realną władzę z PSL-em.Nie sądzę by to
było celem tego elektoratu. Ten smok ma jedną głowę i
gdy choć na chwilę przyśnie może zgasnąć światło.
Teraz kilka słów o lewicy. SLD, to lewica instytucjonalna. Kwaśniewski, Miler i inni liderzy
niczym Mojżesz prowadzili swój lud wybrany przez
odmęty kapitalizmu. Ich celem była lewicowość rozumiana jako socjal-demokracja . Po drodze liderzy
się wykruszali , a ich miejsce zajęli zadowoleni z siebie i z apanaży jakie daje władza aparatczycy.Wszystko co ideowe i bezinteresowne przestało mieć znaczenie. Aż w końcu przyszedł czas na
Naczasa , Kalitę i samego Napieralskiego. Obecne wybory miały być nową wersją ''nocy długich noży''Nocy po której Napieralski w otoczeniu swych młodych i tylko od niego zależnych kolegów miał zastąpić ludzi
na tyle doświadczonych, że mogli mieć własne zdanie.
Wywiad Mazurka z Naczasem odsłonił intelektualny bełkot tego środowiska. Znam osoby, które nie zagłosowały w naszym okręgu na SLD z obawy,że to
właśnie Naczas będzie beneficjentem tych głosów.
Mleko się rozlało. Teraz wiele zależy od ...KWAŚNIEWSKIEGO, CIMOSZEWICZA ,MILERA i KALISZA.
Ci panowie wiedzą, że LiD mógłby wczoraj walczyć o socjaldemokratyczną wersję społeczeństwa, że pazerność
Napieralskiego na władzę pozbawiła ten ruch sensu.Obarczanie mediów winą za własne grzechy, to kres Napieralskiego. Ale czy samo SLD może zmienić ten
stan rzeczy. Nie sądzę. Jeszcze raz musi stanąć do drogi KWAŚNIEWSKI i zobaczymy jakie plemiona pójdą za nim , a kres wędrówki może być szokująco bliski .
......i owocny.
Prawda jest taka, że SLD stoi pomiędzy dwoma potężnymi formacjami - PiS ze swoim socjalistycznym programem społeczno gospodarczym oraz Ruchem Palikota głoszącym hasła moralnej rewolucji rodem z tej z 1968 roku - coraz mniej jest i będzie wyborców o lewicowych poglądach gospodarczych i jednocześnie lewicy światopoglądowej; nowi wyborcy i działacze lewicowi wcale nie popierają państwa opiekuńczego (ten postulat o wiele bardziej akcentuje PiS). Ponadto na niekorzyść SLD działa biologia - coraz mniej jest osób które twierdzą, że wszystko, co osiągnęli, zawdzięczają komunie...
Bardzo nie lubię słowa ''komuna'' Nie znoszę też resentymentów za PRL-em. Wole lewicowość Jacka Kuronia,
Marka Edelmana, czy dziś mec.Kalisza. Bo to lewicowość
otwarta na debatę i na wartości, a nie na stanowiska
i władzę. Partie ,to zupa przyprawiane raz na ostro,
raz na słodko, ale zawsze jej podstawą jest rosół.
Podstawą każdej partii jest elektorat, jego potrzeby
i aspiracje.Partie żyjące same dla siebie nie mają sensu.Najlepszy aparat nie zastąpi wyborców. Istotą
systemu partyjnego jest ''sportowa''rywalizacja,a nie
''wojna'', w której konkurent, to wróg którego należy
unicestwić lub przejąć ''kupić''. Pamiętacie z czasów
ZSRR drużynę piłkarską, która jednocześnie była klubem i reprezentacją kraju? Efekt był ostatecznie mizerny.
Dziś PO jest takim tworem. My jeszcze przez długie lata będziemy uczyć się demokracji jako systemu zasad
a nie tylko interesów.Wszystko co w przyrodzie jest
piękne nosi znamiona symetrii.Motyle, drzewa.Sportowiec ćwiczący tylko jedną nogę w końcu
zostanie inwalidą.Społeczeństwo pozbawione debaty
popadnie w apatię. Oglądając spot wyborczy PO pokazujący agresję elektoratu PiS MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE
NIE UCZESTNICZĘ W GRZE OKREŚLONEJ ZASADAMI DEMOKRACJI, ALE W WOJNIE DO OSTATNIEGO NABOJU.Taka polityka mnie nie interesuje.Wole spór na argumenty, a nie na pomówienia. Napieralski uwierzył Tuskowi, że najważniejsze, to być w grze i przegrał nie tylko
swój los ale i szanse na normalność. Przegrał nie wczoraj, ale gdy wymusił na SLD wizję partii dla
aparatu, gdy odrzucił LiD , gdy więcej ludzi myślących
cento-lewicowo, ale niepokornych znalazło się poza
marginesem. Dziś PSL ma większy wpływ w elektoracie
robotniczym i biznesowym niż SLD .
Marka Edelmana, czy dziś mec.Kalisza. Bo to lewicowość
otwarta na debatę i na wartości, a nie na stanowiska
i władzę. Partie ,to zupa przyprawiane raz na ostro,
raz na słodko, ale zawsze jej podstawą jest rosół.
Podstawą każdej partii jest elektorat, jego potrzeby
i aspiracje.Partie żyjące same dla siebie nie mają sensu.Najlepszy aparat nie zastąpi wyborców. Istotą
systemu partyjnego jest ''sportowa''rywalizacja,a nie
''wojna'', w której konkurent, to wróg którego należy
unicestwić lub przejąć ''kupić''. Pamiętacie z czasów
ZSRR drużynę piłkarską, która jednocześnie była klubem i reprezentacją kraju? Efekt był ostatecznie mizerny.
Dziś PO jest takim tworem. My jeszcze przez długie lata będziemy uczyć się demokracji jako systemu zasad
a nie tylko interesów.Wszystko co w przyrodzie jest
piękne nosi znamiona symetrii.Motyle, drzewa.Sportowiec ćwiczący tylko jedną nogę w końcu
zostanie inwalidą.Społeczeństwo pozbawione debaty
popadnie w apatię. Oglądając spot wyborczy PO pokazujący agresję elektoratu PiS MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE
NIE UCZESTNICZĘ W GRZE OKREŚLONEJ ZASADAMI DEMOKRACJI, ALE W WOJNIE DO OSTATNIEGO NABOJU.Taka polityka mnie nie interesuje.Wole spór na argumenty, a nie na pomówienia. Napieralski uwierzył Tuskowi, że najważniejsze, to być w grze i przegrał nie tylko
swój los ale i szanse na normalność. Przegrał nie wczoraj, ale gdy wymusił na SLD wizję partii dla
aparatu, gdy odrzucił LiD , gdy więcej ludzi myślących
cento-lewicowo, ale niepokornych znalazło się poza
marginesem. Dziś PSL ma większy wpływ w elektoracie
robotniczym i biznesowym niż SLD .
DODAJ KOMENTARZ
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy












